Kosciół w Polsce. Strona: 13

Dodano: 2009-01-22 16:17

DemOlka napisał(a):

Polecam film "Zeitgeist". Jak ktoś jest zainteresowany, a nie ma go skąd wziąść, to ja go mam :twisted: Cała ta religia to jeden wielki przekręt ludzie... Nie ma się czym jarać poprostu :wink:

Odpowiedź godna filozofa, aż ręce opadają :wink:
Na podstawie jednego filmu oceniasz religię, może warto byłoby troszkę zgłębić wątek, zanim się napiszę cokolwiek :wink: taka mała rada na przyszłość.


Contra vim Mortis non est Medicament...


Dodano: 2009-01-22 16:29

Asassello napisał(a):
[quote:d43aa8bb68="DemOlka"]
Polecam film "Zeitgeist". Jak ktoś jest zainteresowany, a nie ma go skąd wziąść, to ja go mam :twisted: Cała ta religia to jeden wielki przekręt ludzie... Nie ma się czym jarać poprostu :wink:

Odpowiedź godna filozofa, aż ręce opadają :wink:
Na podstawie jednego filmu oceniasz religię, może warto byłoby troszkę zgłębić wątek, zanim się napiszę cokolwiek :wink: taka mała rada na przyszłość.[/quote:d43aa8bb68]

Im bardziej się zagłębiasz tym mniej wierzysz bo widzisz coraz więcej wad i przekrętów :wink:



Dodano: 2009-01-22 16:42

Nosferatus999 napisał(a):

Im bardziej się zagłębiasz tym mniej wierzysz bo widzisz coraz więcej wad i przekrętów :wink:

Tak?? Na przykład jakie?? Jeżeli już piszesz takie stwierdzenie to poprzyj je konkretnym przykładem.


Barba non facit philosophum


Dodano: 2009-01-22 19:06

Asassello napisał(a):
Odpowiedź godna filozofa, aż ręce opadają :wink:
Na podstawie jednego filmu oceniasz religię, może warto byłoby troszkę zgłębić wątek, zanim się napiszę cokolwiek :wink: taka mała rada na przyszłość.


8O A kto powiedział, że na podstawie 1 filmu :?: Na podstawie wielu, wielu bogatszych doświadczeń... Ale widzę, że nawet nie warto o nich pisać, bo "niektórzy" :roll: mają tu znacznie więcej do powiedzenia :? W każdym razie dziękuję za bezcenną radę i życzę powodzenia w dalszych, jakże interesujących, dywagacjach na kościółkowe tematy błeheheh 8) |m|



Dodano: 2009-01-22 19:41

Fagot napisał(a):
[quote:1774b713d2="Nosferatus999"]
Im bardziej się zagłębiasz tym mniej wierzysz bo widzisz coraz więcej wad i przekrętów :wink:

Tak?? Na przykład jakie?? Jeżeli już piszesz takie stwierdzenie to poprzyj je konkretnym przykładem.[/quote:1774b713d2]

Zgłębiając ją zauważasz jak bardzo cię ogranicza i ingeruje w twoje życie, im więcej się o niej dowiadujesz tym trudniej jest ci w to wszystko uwierzyć.



Dodano: 2009-01-22 21:01

Pan napisał(a):
Na temat filmu Zeitgeist, KLAMSTW w nim zawartych i manipulacji stosowanej przez jego autorow juz mozna na tym forum poczytac. Ludziom, ktorzy naprawde nie maja wlasnych pogladow polecam LOSOWANIE, a nie tak klamliwe dziela. :) Beda blizej prawdy.

DemOlka - brak tresci winien skutkowac brakiem posta. :)
Jesli masz cos na poparcie, chetnie posluchamy. Jesli zas potrafisz tylko pisac, ze argumenty z pewnoscia sa, ale nie podajesz zadnego, jak Cie traktowac powaznie?


CZłowiku stań z boku i popatrz na swój post. Patrzysz tylko z perspektywy człowieka wierzącego czyli siebie i uważasz treści zawarte w tym filmie za kłamstwa nie szanując poglądów innych ludzi. Jedziesz DemOlke za to, że ma inny pogląd na świat niż TY.



Dodano: 2009-01-22 23:44

Nosferatus999 napisał(a):

Zgłębiając ją zauważasz jak bardzo cię ogranicza i ingeruje w twoje życie, im więcej się o niej dowiadujesz tym trudniej jest ci w to wszystko uwierzyć.

Kościół i wiara wyznacza pewną ścieżkę,drogę, którą WYBIERA człowiek z własnej woli. Patrząc z Twojej perspektywy cokolwiek nie zrobisz to w jakiś sposób Ciebie to ogranicza :wink:
Stając się częścią wspólnoty kościoła, oprócz korzyści jakie z tego płyną, człowiek bierze na siebie jakiś obowiązek, częściowe ograniczenie, które jest ceną jaką płaci za dobro otrzymane od wspólnoty.
Tak samo jest ze wszystkim na świecie. Nic nie jest za darmo, za wszystko płaci się jakąś cenę, ale to człowiek dokonuje wyboru i ponosi jego konsekwencje.


Barba non facit philosophum


Dodano: 2009-01-23 16:12

Fagot napisał(a):
[quote:02e32ec142="Nosferatus999"]
Zgłębiając ją zauważasz jak bardzo cię ogranicza i ingeruje w twoje życie, im więcej się o niej dowiadujesz tym trudniej jest ci w to wszystko uwierzyć.

Kościół i wiara wyznacza pewną ścieżkę,drogę, którą WYBIERA człowiek z własnej woli. Patrząc z Twojej perspektywy cokolwiek nie zrobisz to w jakiś sposób Ciebie to ogranicza :wink:
Stając się częścią wspólnoty kościoła, oprócz korzyści jakie z tego płyną, człowiek bierze na siebie jakiś obowiązek, częściowe ograniczenie, które jest ceną jaką płaci za dobro otrzymane od wspólnoty.
Tak samo jest ze wszystkim na świecie. Nic nie jest za darmo, za wszystko płaci się jakąś cenę, ale to człowiek dokonuje wyboru i ponosi jego konsekwencje.[/quote:02e32ec142]

Patrząc z mojej perspektywy to wiara za bardzo ogranicza, więc nie wierzą. :wink:
A co do korzyści to ciekawe jakie daje wiara ??



Dodano: 2009-01-23 17:28

Największą korzyścią, jaką daje wiara jest możliwość zbliżenia się do Absolutu. Wiara daje wierzącym poczucie, że nie są sami, że jest ktoś komu zależy na wierzącym, czasami bardziej niż jemu samemu. Wiara pozwala pokonywać bariery, daje nadzieję na lepsze jutro. Wierząc człowiek nie ogranicza się tylko do obecnego żywota, ale dzięki temu istnieje możliwość bycia szczęśliwym nawet po śmierci. Wiara daje możliwość poznania Prawdy, możliwość uzyskania odpowiedzi na niektóre pytania, często kluczowe w naszym życiu. Na koniec wiara pomaga nam żyć w społeczeństwie, pozwala czuć się wszystkim wierzącym potrzebnymi i szczęśliwymi we wspólnocie.
Jak widać korzyści są duże, niewspółmiernie większe niż cena jaką się płaci. Ciągle niejasno mówisz w czym tak bardzo Ciebie ogranicza??


Barba non facit philosophum


Dodano: 2009-01-23 19:27

Fagot napisał(a):
Największą korzyścią, jaką daje wiara jest możliwość zbliżenia się do Absolutu. Wiara daje wierzącym poczucie, że nie są sami, że jest ktoś komu zależy na wierzącym, czasami bardziej niż jemu samemu. Wiara pozwala pokonywać bariery, daje nadzieję na lepsze jutro. Wierząc człowiek nie ogranicza się tylko do obecnego żywota, ale dzięki temu istnieje możliwość bycia szczęśliwym nawet po śmierci. Wiara daje możliwość poznania Prawdy, możliwość uzyskania odpowiedzi na niektóre pytania, często kluczowe w naszym życiu. Na koniec wiara pomaga nam żyć w społeczeństwie, pozwala czuć się wszystkim wierzącym potrzebnymi i szczęśliwymi we wspólnocie.
Jak widać korzyści są duże, niewspółmiernie większe niż cena jaką się płaci. Ciągle niejasno mówisz w czym tak bardzo Ciebie ogranicza??

dziękuję Ci za tego posta, Fagocie.

Pan, po pierwsze eksplikacja cytatu jest smutna i płytka. Po drugie - dziwi mnie, że tak naprawdę nie wiesz w ogóle co negujesz i co odrzucasz.


"wybrednie w różach wymarzając kolor czarny"


Dodano: 2009-01-23 19:28

Pan napisał(a):
[quote:a21b5af672="Nosferatus999"]
Patrząc z mojej perspektywy to wiara za bardzo ogranicza, więc nie wierzą. :wink:
A co do korzyści to ciekawe jakie daje wiara ??


Trzeba w cos wierzyc. :)
Mozna wierzyc w Boga, miec sie za Dzielo Boze, uwazac za istote zlozona, wartosciowa.
Mozna wierzyc, ze nic poza materia nie ma i miec sie za mieso, za zwierze, sprowadzac wartosci i uczucia do chemii zwierzecego organizmu.

Obie wersje, obie wiary, daja poczucie bezpieczenstwa. Dla jednych - poczucie sensu, dla drugich - materialnosci i braku odpowiedzialnosci. Ale w obu przypadkach to bezpieczenstwo.[/quote:a21b5af672]
napisałam poprzedni post nie czytając tego.
teraz już jakiś sens jest.
tylko... po co to bicie piany w takim razie? :wink:


"wybrednie w różach wymarzając kolor czarny"


Dodano: 2009-01-23 19:39

wiara powinna być dla ludzi wierzących czymś więcej, niż gwarantem dającym poczucie bezpieczeństwa...jeśli wierzy się tylko lub głównie z potrzeby bezpieczeństwa, to jest to bardzo słaba wiara...



Dodano: 2009-01-23 22:39

Pan napisał(a):
Wiara czy religia?
Wiara to przekonania. Przekonania NIE SA czyms wiecej niz przekonaniami. :) Moga cos dawac, albo nie dawac, pozostaja przekonaniami. :)


Erzsebeth -> po co rozmowa? :) Czy po co wyjasnianie (nieumiejetnych pouczac, watpiacym dobrze radzic) komus bledow? :)
Sa, mimo wszystko sa, istnieja, twierdzenia. Prawdy udowodnione. Zdania pewne. :) Mozna wierzyc w cos innego, ale gdyby zupelnie wszystko bylo kwestia wiary, nie byloby rozmow poza "ja wierze w to, a ty?", wymienianiem sie informacja i koniec. :)

A istnieja jeszcze (dla niektorych ) rozumowania, dowody, ciagi myslowe, falsyfikacje. :) W tym - na temat religii. :)


Miotacie się wszyscy jak złowiona ryba. Raz z waszych postów wynika, że jesteście po jednej stronie, a za chwilę zaprzeczacie temu wszystkiemu i zajmujecie inne stanowisko 8O
Wierzycie w jakieś bajki typu szczęście po śmierci(Fagot).
Ja osobiście nie czuję się sam, pokonuję bariery i jakoś żyję w społeczeństwie choć nie wierzę.
A poza tym Fagot napisał:" Wiara daje możliwość poznania Prawdy..."
Jaki to argument dla człowieka niewierzącego, kiedy dla niego taka prawda nie istnieje :wink:



Dodano: 2009-01-24 00:08

Nosferatus999 napisał(a):

Miotacie się wszyscy jak złowiona ryba. Raz z waszych postów wynika, że jesteście po jednej stronie, a za chwilę zaprzeczacie temu wszystkiemu i zajmujecie inne stanowisko 8O
Wierzycie w jakieś bajki typu szczęście po śmierci(Fagot).
Ja osobiście nie czuję się sam, pokonuję bariery i jakoś żyję w społeczeństwie choć nie wierzę.
A poza tym Fagot napisał:" Wiara daje możliwość poznania Prawdy..."
Jaki to argument dla człowieka niewierzącego, kiedy dla niego taka prawda nie istnieje :wink:

A czy ja napisałem, że wierzę?? Odniosłem się bezosobowo. To czy ktoś wierzy w Boga, jest częścią Kościoła to jego osobisty wybór. Pokazałem tylko, że można wierzyć/nie wierzyć rozumiejąc motywy innych i nie obrzucając nikogo bezpodstawnie kalumniami :wink:
Co to jest Prawda?? Czy można ją poznać?? Napisałem, że wiara to jedna z możliwości. Skoro nie wierzysz, może znasz inny sposób poznania??


Barba non facit philosophum


Dodano: 2009-01-24 02:13

Wiara raczej niespecjalnie łączy się z Prawdą, niezależnie od tego jak ją rozumieć - gdyby tak było mówilibyśmy o wiedzy :) Dlatego wszystko to funta kłaków warte... Wymyślamy sobie bajki, by uciec przed naszymi lękami i wątpliwościami, udajemy, że znamy odpowiedzi na najważniejsze pytania - po co? Może lepiej przyznać się, że nic nie wiemy, nawet jeśli to gorzka prawda..


On and on we keep growing inside, hopefully for a long, long time...


Dodano: 2009-01-24 09:57

Pan napisał(a):
[quote:795c1e76eb="Nosferatus999"] nie wierzę.

W nic? :)

Nikt sie nie miota. Tak przy okazji. :)
Istnieje wiara - poglady.
Istnieje wiedza - zdania udowodnione + modele naukowe.
Isnieje manipulacja i klamstwo - Zeitgeist.
Istnieje poczucie, ze zna sie prawde. Ty je masz i ja je mam. Moje jest czyms poparte.

Wierzyc trzeba. W cos. Nie ma innej mozliwosci. :)
Religie tez sie ma, zazwyczaj. Masz rytualy, masz sfere jakos rozumianego sacrum, przynajmniej mozna tak rozumiec jeden z koncow Twojej moralnosci.
Jest to jednak religia nieswiadoma, wydaje ci sie, ze twoim stanowiskiem jest negowanie zasadnosci religii. Jak to zanegowales? Nijak. :) Nie bylo nawet jednego argumentu. :)

--

Arantasar - jesli wszystko co nie jest pewne, jest warte funta klakow, jest takie 99% (zapewne z duzym ulamkiem) wszystkiego, co uwazamy za wiedze, tylez nauki i "oczywistosci". :)
Ciagle cos sie bierze na wiare. Ot prosty realizm, zalozenie (WIARA!), ze prawa kosmiczne sa stale, ze materia jest stala. Ze czajnik nie znika, gdy przestajesz patrzec, ze grawitacja w lazience wciaz jest, gdy z lazienki wyjdziesz.
Obraz swiata realisty mowi o prawie swiata, a zatem mowi o zachowaniu wszystkiego, o zachowaniu bilionow, biliardow przedmiotow, o bilionach, biliardach zjawisk, ktorych akurat nie obserwujemy bezposrednio. :)
Zwykla wiara, bo dowodu brak. :)

"Wymyslamy sobie bajki" znaczy tyle, co wybieramy sobie jakas mozliwosc, by moc zyc. Gdy jest kilka opcji, to niepewnosc, niezdecydowanie, biadolenie jest opcja najgorsza. Wierzy sie w cos zatem. Albo w Boga, albo w jego brak. Albo w Obame, albo jest sie rasista. Jakies poglady miec trzeba. :)

Przyznanie sie, ze sie nic nie wie, byloby klamstwem. :) Masz racje, ze nic sie nie wie, a jednak INTENCJA takiego przyznania byloby oklamanie innych, ze sie ten fakt akceptuje. :)
Ja zas stawiam to, co mam, ze tego faktu nikt nie akceptuje. Nie wiem, czy taki czlowiek by zniknal czy tylko od razu umarl, ale zyc to by nie mogl. :)
Musi wierzyc w zasadnosc jedzenia. Wierzyc, ze jego rece sa jego fragmentem. :) Na podstawie nienaukowej obserwacji wierzymy w tyle spraw, ze ich wylaczenie z zycia skutkowaloby katastrofa. :)

CZESC z nich mozna udowadniac, albo czesci zaprzeczac. Wiekszosc i tak pozostaje wiara. (Najsmutniejsze jest moze to, ze czesc ignorowac bedzie podane na tacy dowody )[/quote:795c1e76eb]

Chodziło mi o to że nie wierze w boga, nie uznaję wiary chrzesćijańskiej.
A co do twojego posta, to tym razem jest on bardzo dobry. 8)



Dodano: 2009-01-25 11:16

a skąd to wziąłeś ze Zeitgeist to kłamstwo i manipulacja :?: :? jeśli chodzi o mój post na temat poczucia bezpieczeństwa, to miałam na myśli religię. Przykład: lęk przed piekłem. Jeśli to czyjaś główna motywacja, to jest to słaba wiara.



Dodano: 2009-01-25 11:32

Vika napisał(a):

a skąd to wziąłeś ze Zeitgeist to kłamstwo i manipulacja :?: :?

Przeczytaj sobie posty odnośnie "Zeitgeista", które są na poprzedniej stronie :wink:
Vika napisał(a):

jeśli chodzi o mój post na temat poczucia bezpieczeństwa, to miałam na myśli religię. Przykład: lęk przed piekłem. Jeśli to czyjaś główna motywacja, to jest to słaba wiara.

Lęk przed Piekłem nie może być główną motywacją. Wierząc i stosując się do nauk Kościoła, człowiek nie musi się bać Piekła. Zdarza się że czasami popełni błąd, każdy je popełnia, ale jeśli rozumie naturę błędu/odstępstwa/grzechu i czuje żal z tego powodu, a także stara się go naprawić to nic się nie stanie.


Dum Deus calculat, mundus fit.


Dodano: 2009-01-25 11:43

Wydaje mi się, że religia działa raczej dwutorowo na zasadzie kija i marchewki - jeśli będziesz dobrym człowiekiem, to pójdziesz do Nieba i będziesz wiecznie szczęśliwy (swoją drogą cóż za egoistyczna motywacja), ale jeśli przyszło by Ci do głowy grzeszyć, to uważaj, bo miejsce w kotle już na Ciebie czeka Gdyby zlikwidować Piekło z pewnością motywacja do dobrego zachowania byłaby mniejsza


On and on we keep growing inside, hopefully for a long, long time...


Dodano: 2009-02-10 21:40

Często słyszy się argument, że lepiej jest wierzyć w Boga, bo jeśli się wierzy, a Boga nie ma, to przynajmniej się dobrze przeżyje życie, a jeśli jest, to będzie nagroda.
Ciekawe, że nikomu nie przyszło na myśl, że po śmierci może obudzić się, a nad nim będą stali bogowie uzbrojeni w kije bejsbolowe, żeby mu udowodnić, że może jednak wiara nie jest warta tyle, co mu się zdawało. Jednym słowem - kto powiedział, że bóg musi być po naszej stronie? :D



Dodano: 2009-02-10 23:05

Gdyby być naprawdę krytycznym, należałoby ograniczyć się do niewątpliwości własnego istnienia - ani istnienia świata, ani innych ludzi, ani dowolnego Boga nie da się udowodnić :)


On and on we keep growing inside, hopefully for a long, long time...


Dodano: 2009-02-10 23:20

Udowodnic i obalic da sie wszystko. Na dobra sprawe istnienia siebie samego tez ni ejstes w stanie udowodnic:) Jak ja uwielbiam filozofie;/


Obojetna mi byla mych ofiar udreka


Dodano: 2009-02-11 10:05

To by była świetna sytuacja - udowadniać komuś, kto nie istnieje, że istniejesz :D


On and on we keep growing inside, hopefully for a long, long time...


Dodano: 2009-02-11 10:12

sums (Primogen)
sums
Posty: 165
Grodzisk Wlkp./Poznań

Czasami człowiek czuje że wszystko wokół jest strasznie abstrakcyjne jak by było po prostu projekcją, tłem dla głównego bohatera którym jest on sam. I wtedy można się zastanowić..czy to tło naprawdę istnieje A czy dla innych też się jest częscią scenografii Kto więc istneje naprawdę??

btw. niezłe zboczenie z tematu, ale zastanawiałem się nad tym dość często ostatnimi czasy

Istnienia Boga/Bogów/siły wyższej nie da się udowodnić ale można go rozpatrzyć m.in pod względem "Zakładu Pascala" czy innych durnych a jednocześnie dość logicznych tez ... a jakby Bóg nagradzał życiem wiecznym właśnie za niewiarę?? ...hmmm To byłaby największa podpucha w historii


"W samym akcie oddania się złu nie ma jeszcze wykluczenia możliwości kochania" Anne Rice "Wampir Lestat"


Dodano: 2009-02-11 10:24

Taka "podpucha" byłaby bez sensu. Po co Bóg miałby objawiać swoje istnienie, gdyby okazało się że to nieprawda?? Z resztą to by wiązało się z kłamstwem, a przecież Bóg nie kłamie, robi to tylko człowiek :wink:


Dum Deus calculat, mundus fit.


Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło